Facebook to żałosny portal, ale jego użytkownicy nie są lepsi [prowokacja]

Z Facebooka w Polsce korzysta około połowa internautów. Głównie jest to młodzież licealna i studenci, którzy wykorzystują go do kontaktowania się ze znajomymi. Czasami jednak zapominają, że treści, które tam się pojawiają w większości nie są prawdziwe…

Ostatnio na największym portalu społecznościowym w internecie zapanowała dziwna moda na tworzenie fanpejdży na łamach których każdy internauta z danej szkoły/uczelni czy zakładu pracy może anonimowo opublikować wiadomość do osoby, która jemu lub jej się najbardziej podoba. Nie trzeba było zbyt długo czekać, żeby na stronach tych pojawiły się setki tysięcy żałosnych postów i podobna ilość jeszcze bardziej żałosnych komentarzy pisanych przez nastolatków, którzy wszystko to co znajdą na Facebooku traktują na poważnie. Portal ten stał się ostatnio wielką wylęgarnią spamu, a czytanie tego całego kontentu jest po prostu stratą czasu. Niestety większa część polskich internautów nie może tego zrozumieć i czytając każdy post jaki znajdą w internecie, a zwłaszcza na Facebooku przeżywają tak jak by działo się to naprawdę w realnym świecie.

Ostatnio właśnie polubiłem jedną ze stron na Facebooku, gdzie uczniowie pewnego Krakowskiego liceum mogą zupełnie anonimowo publikować wiadomości na temat osób, które im się podobają. Fanpejdż ten zyskał w parę dni całkiem sporą liczbę fanów oraz anty-fanów, oczywiście należy brać pod uwagę fakt, iż jest to amatorska strona. Długo jednak nie musiałem czekać na pierwsze w miarę interesujące wpisy i komentarze:

Zrzut-ekranu-2013-02-17-o-16.52.12

Czytając powyższy post i całą dyskusję pod nim postanowiłem przygotować małą prowokację chcąc zobaczyć jaka będzie reakcja użytkowników Facebooka. W tym celu założyłem sobie fałszywe konto e-mail i wysłałem odpowiednią wiadomość do administratorów strony Spotted: ***** Kraków o następującej treści:

Szukam chłopaka prawdopodobnie z
klasy 3d o imieniu Sebastian. Jest on
wysoki, z ciemnymi włosami i bardzo
ładny! Wiem, że ma on dziewczynę, ale
myślę, że nie będzie zła jak przejdziemy
się razem do kina… Jeżeli chcesz się ze
mną spotkać to bądź w poniedziałek na
długiej przerwie pod sklepikiem. Twoja
wielbicielka ♥

Wpis ten pojawił się na Facebooku o godzinie 14:38 i już po minucie od jego publikacji pojawiły się pierwsze komentarze nieświadomych internautów o tym, że jest to zwyczajna prowokacja. Z upływem czasu emocje w tej całej dyskusji rosły, aż w końcu przerosły moje oczekiwania. Prawdę mówiąc to liczyłem na wpisy o podobnej treści jakie pojawiły się pod wspomnianym wyżej postem:

Droga wielbicielko mojego chłopaka, jeśli nie chcesz zostać pocięta tasakiem, lepiej nie ujawniaj swojej nędznej osobowości. dziękuję, pozdrawiam.

Zrzut-ekranu-2013-02-17-o-16.51.47

Ale niektórzy internauci nieco bardziej wczuli się w cały temat. Oczywiście nie brakowało osób, które pisały, że jest to żart, a cały ten fanpejdż to jedno wielkie dziadostwo. Pytanie tylko dlaczego tracili swój cenny czas na czytanie tych wszystkich wiadomości skoro jak sami stwierdzili jest to fikcją? Czy branie udział w tej dyskusji jest w ogóle sensowne? Osoby, których ten post dotyczył osobiście jeszcze mogę zrozumieć, ale całą masę innych internautów już nie. Nie zapominajmy również, że bardziej od wszystkich autorów tych komentarzy bardziej skompromitowali się założyciele wspomnianego fanpejdża, ta strona w ogóle nie powinna istnieć, a jeżeli została już przez kogoś założona to czemu inni ją czytają? Drodzy internauci nie macie nic lepszego do robienia?

Pewnie niektórzy czytając powyższy tekst pomyśleli sobie, że jego autor zrobił prostacki żart na Facebooku z którego w zasadzie nic nie wynika. Może prowokacja ta nie była na zbyt wysokim poziomie, ale chciałem pokazać jak internauci podchodzą do Facebooka i marnują swój czas na wirtualne rozmowy z innymi ludźmi. Czy nie lepiej było by się spotkać w realnym świecie?

Po publikacji tego tekstu wysłałem wiadomość do administratorów fanpejdża Spotted: ***** Kraków z prośbą o jego skasowanie. Teraz do nich pozostała decyzja czy będą się dalej kompromitować, czy zajmą się czymś pożytecznym.

Zamieszczone w tekście print screen'y oraz cytaty są autentyczne i przedstawiają prawdziwe reakcje internautów. Artykuł ten opisuje również prawdziwy fangpages, który został założony przez uczniów jednego z Krakowskich leceów. W celu ochrony danych osobowych niektóre treści zostały zamazane.

Przeczytaj również