Po raz kolejny w mediach na temat zabezpieczeń systemów komputerowych wypowiada się osoba niekompetentna nie mająca pojęcia o informatyce. Tym razem nie jest to ekonomista, ale prawnik. Ciekawe kto będzie następny?

Zazwyczaj unikam czytania artykułów jakie publikowane są na łamach portalu NaTemat.pl (między innymi dlatego…) ale dzisiaj w drodze wyjątku potwierdzającego regułę postanowiłem przeglądnąć parę wpisów i jakież miałem szczęście natrafiając na artykuł pt. „Urna sama policzy głosy. Posłanka PO zleca projekt, a potem o nim zapomina” na łamach, którego dowiedziałem się, między innymi, że na studiach prawniczych studenci zapoznają się z technikami łamania zabezpieczeń oprogramowania komputerowego!

Fot: AhmadHammoud, Flickr | CC.

Fot: AhmadHammoud, Flickr | CC.

Artykuł opublikowany na portalu NaTemat.pl o „inteligentnej” urnie wyborczej pewnie zainteresował wielu internautów, a zwłaszcza tych, którzy na co dzień nie mają styczności ze światem nowych technologii. Nowinki z branży IT zawsze były interesujące i nadal będą, ale przy pracy nad wpisami o tej tematyce należy albo dobrze zapoznać się z zebranymi materiałami lub samemu posiadać odpowiednią wiedzę na dany temat bowiem łatwo jest nie mając wykształcenia technicznego opublikować po prostu bzdury. Rozumiem, że nie wszyscy znają się na programowaniu czy łamaniu szyfrów ale nie mogę zrozumieć tego jak osoby które – no powiedzmy szczerze, nie mają bladego pojęcia o tej tematyce wypowiadają się w mediach i okłamują czytelników.

Dzisiaj podczas lektury artykułu pt. „Urna sama policzy głosy. Posłanka PO zleca projekt, a potem o nim zapomina” natknąłem się między innymi na takie stwierdzenie:

Wątpliwości co do stosowania nowoczesnej technologi w procesie oddawania głosów ma jednak dr prawa Uniwersytetu Warszawskiego i ekspert Fundacji Batorego Dawid Sześciło. – Obawiam się, że tajność takiego głosowania byłaby zagrożona – wyjaśnia. Zwraca również uwagę, że koszty takiego przedsięwzięcia mogłoby znacznie wzrosnąć. – Kilkadziesiąt tysięcy urn, miliony specjalnych kart i cała obsługa tego systemu, to musi kosztować – wylicza Sześciło.

– Z medialnego punktu widzenia to ciekawy pomysł, ale moim zdaniem jest to niepotrzebne i niebezpieczne – wyjaśnia prawnik. W jego opinii przenoszenie głosowania z papieru do sieci otwierałoby hakerom drogę do ataków na nowy system. – Inteligenta urna nie rozwiązuje wszystkich problemów związanych z procesem wyborczych, a jedynie dodaje kolejne – kończy.

Panie dr. Scześciło w jaki sposób tajność takiego głosowania była by zagrożona? Na podstawie jakich wyliczeń twierdzi Pan, że koszty implementacji takiego rozwiązania będą droższe od „tradycyjnego” sposobu liczenia głosów? Jakie „specjalne” karty do głosowania mają zostać wprowadzone? Czy korzysta Pan z systemów informatycznych banków? Jeśli tak to proszę zrezygnować, wszak to rozwiązanie „otwiera hakerom drogę do ataków”!

W tych paru zdaniach wypowiedzi dr. Prawa Uniwersytetu Warszawskiego w zasadzie wszystko jest kłamstwem jak widać Pan dr. Szcześciło nie uważał na zajęciach na których na pewno omawiane były algorytmy takie jak RSA, DSA, MDA5 czy DES oraz możliwości oprogramowania OCR, które z tego co mi wiadomo to nie wymaga jakiś specjalnych dokumentów, czcionek czy innego układu treści aby poprawnie odczytać dane informacje.

Wiele osób na pewno się zorientuje, że te zarzuty to brednie wyssane z palca ale zdecydowana większość pomyśli, że to rozwiązanie jest niebezpieczne i właśnie w ten sposób dokonuje się manipulacji społeczeństwem.

Jeszcze, żeby nie było, to po niżej przedstawiam jedno zdaniową ripostę twórcy tego projektu jaka został opublikowana na samym końcu artykułu w serwisie NaTemat.pl (jedno zdanie prawdziwe na pięć fałszywych):

Urna działaby na zasadzie open source, gdzie wyborcy sami mogliby wskazywać obszary, w których można byłoby coś ulepszyć – przekonuje i dodaje, że zawsze będą pojawiały się głosy o teoriach spiskowych i nic tego nie zmieni.

Źródło: NaTemat.pl

, , , , , , , ,