Poszukuję klepacza kodu w korpo… Dziękuję, ale postoję.

Jaka jest wymarzona praca dla adwokata, ekonomisty, lekarza, programisty? Na to pytanie jest wbrew pozorom naprawdę trudno odpowiedzieć. Każdy zawód, każda osoba ma swoje inne preferencje. Dla jednego najważniejsze będzie wynagrodzenie, dla innego lokalizacja biura, a dla kogoś kolejnego dodatkowe benefity w pracy. Czy jest jakaś recepta na pogodzenie wszystkich? Ja przynajmniej nic na ten temat nie wiem…

Fot: StockSnap,CC0 Public Domain.

Fot: StockSnap,CC0 Public Domain.

W tym artykule zajmiemy się jednak dość specyficzną grupą zawodową czyli programistami. Akurat sam jestem programistą więc mogę coś na ten temat napisać. Zacznijmy więc od analizy rynku pracy. Mamy tutaj tak wielką gamę ofert, że naprawdę trudno się na coś zdecydować. Developerzy mogą przebierać w ogłoszeniach, a rekruterzy stają na głowie, żeby znaleźć odpowiednią osobę. Nic dziwnego, że pracodawcy zachęcają nowych kandydatów różnymi dziwnymi dodatkami, tutaj darmowa opieka medyczna, tam karta Multisport, jeszcze gdzieś indziej darmowe wyjazdy na konferencje (robi się ciekawiej ;)). To wszystko jednak nie ma sensu (przynajmniej dla mnie) kiedy oferta pracy dotyczy „klepacza kodu w korpo”.

W mojej ocenie najważniejszym kryterium wyboru przyszłego pracodawcy powinna być możliwość rozwoju. Ktoś powie, „ok, nic w tym dziwnego, takie samo kryterium mają np. lekarze”, ale to nie jest do końca prawdą. Jak pewnie każdy doświadczony developer wie, technologie programistyczne zmieniają się jak w kalejdoskopie. Dzisiaj pracujemy w Angularze, Node.js itd., a jutro będziemy używać zupełnie czegoś innego. Jeszcze parę lat temu nikt nie słyszał o czymś takim jak React, a teraz stał się on niemal, że standardem w branży. Taka specyfikacja pracy całkowicie skreśla to czego uczymy się na studiach – oczywiście poza rzeczami fundamentalnymi jak np. algorytmika. Nie piszę tutaj, że studia są złe, ale obecnie nie ma znaczenia czy kandydat na programistę je skończył, czy nie – to zresztą widać w ogłoszeniach różnych firm z branży IT gdzie w pierwszym punkcie wymagań mamy: „doświadczenie X lat w …”, o dyplomie uczelni wyższej nie ma ani słowa. Dlatego też, developerzy powinni zwracać szczególną uwagę na to jaką możliwość rozwoju oferuje przyszły pracodawca.

Bądźmy poważni, ale pięcioletnie doświadczenie „klepacza kodu” w korporacji nie jest adekwatne pięcioletniemu doświadczeniu programisty w start-up’ie, gdzie taki pracownik nie jest tylko numerkiem w excelu ale faktycznie ma wpływ na rozwój firmy i produktu nad którym pracuje. W małych firmach rozwijających konkretną usługę istnieje też większe prawdopodobieństwo, że jako programiści będziemy mogli sami wybrać w jakiej technologii chcemy akurat pracować. Jak wiadomo, obecnie nie da się na rynku przebić z produktem, który nie jest „multi-platformowy” – to stwarza nowe możliwości rozwoju dla developerów, bo dzięki temu mają oni możliwość styczności z różnymi technologiami. Inaczej sprawa wygląda w wielkich korporacjach, w których kiedy raz trafimy do zespołu odpowiedzialnego za jakiś tam mały fragment gigantycznego projektu i pracującego w ściśle określonej technologii, mamy małe szanse, żeby powiedzmy na przykład po sześciu miesiącach lub nawet roku spróbować rozwinąć się w trochę innym kierunku.

Możliwość wyboru technologii i projektu w firmie to największa zachęta do pracy właśnie u tego konkretnego pracodawcy. Takie podejście stwarza spore możliwości rozwoju i nowe programistyczne wyzwania. Dzięki temu możemy nauczyć się pisać lepszy kod, a co za tym idzie optymalizować swoją pracę, pracując przy coraz ciekawszych i ambitniejszych projektach.

Jestem ciekawych waszych opinii o tym, co jest najważniejsze w wyborze nowego pracodawcy? Wolicie różne dodatki takie jak karty Multisport, darmowe przekąski itd. czy ambitne i ciekawe projekty? Piszcie w komentarzach…

, , , , , , , ,

  • JamesLewn

    Powiem tak: Te wszystkie bonusiki i inne od pracodawcy to czasem wielce smakowity kąsek, ale zgodzę się, iż jeśli to korpo oferuje te bajery to odsuwam się od oferty. Lubię gdy mój kod coś znaczy, a nie jest tyci kropelką w morzu reszty kodu. W małych firmach da się zapanować nad całym projektem w parę osób, w korpo znamy tylko wyrwany fragment z kontekstu gdzie trzeba zrealizować podpunkt ten i ten, tak i tak.

    Jestem świeży na tym blogu, dobry content bro