Prawo do bycia zapomnianym – w dzisiejszych czasach to kompletna fikcja…

Czy zastanawialiście się kiedyś ile różnych informacji zbierają o was wielkie korporacje podczas wizyty w Internecie? Pewnie nie, a szkoda bo może to być bardzo interesujący temat…

Fot: CLUC, Flickr | CC.

Fot: CLUC, Flickr | CC.

Witamy w świcie Wielkiego Brata! Podaj nam swoje imię i nazwisko, a my powiemy Ci wszystko o tobie począwszy od dnia twoich narodzin aż do dzisiaj oczywiście gratis dorzucimy bardzo ciekawe informacje o twojej dziewczynie/narzeczonej/żonie! Pamiętaj: Wiemy o tobie wszystko! Wielkie korporacje, rządy oraz inne służby „kontrolują” przeciętnego Kowalskiego non stop – 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Dzień i noc jesteśmy podglądani przez przysłowiowego „wielkiego brata” w postaci internetowej wyszukiwarki, kamery video zainstalowanej w naszym laptopie czy modułowi lokalizacji w smartphonie. Kto czytał powieść "Rok 1984" George'a Orwella ten wie o czym mówię. „Ministerstwo prawdy” czuwa nad wszystkim…

Wiele osób pewnie nigdy nie słyszało o magicznej dacie 16 lipca 2009 roku, kiedy w całym Internecie wybuchła wielka wojna spowodowana usunięciem przez Amazon ze wszystkich czytników Kindle dwóch „niewygodnych” dla wielkich korporacji książek, był to wspomniany wcześniej „Rok 1984” oraz „Folwark Zwierzęcy”. Pewnie nawet nie było by całej sprawy gdyby nie fakt, iż tytuły te zniknęły nagle bez żadnej wcześniejszej informacji. Po prostu pewnego słonecznego lipcowego ranka najzwyczajniej w świecie zostały skasowane, a ich właściciele dostali krótką lakoniczną informację przysłaną e-mailem oraz zwrot pieniędzy. Jaki był powód tej decyzji? Również dość zabawny, bo jakim cudem firma MobileReference sprzedała tak wielkiej korporacji jaką jest Amazon prawa do sprzedaży dwóch książek w rzeczywistości ich nie posiadając? Czyżby podczas transakcji obie strony w ramach oszczędności zrezygnowały z konsultacji prawniczej?

Wyszukiwarka Google jest jedną z najczęściej odwiedzanych witryn w sieci. W ciągu godziny korzystają z niej miliony internautów na całym świecie. Pamiętajmy jednak, że kluczem do biznesu nie jest olbrzymi ruch ale umiejętność jego zmonetyzowania. Oczywiście najprościej jest wyświetlać reklamy, ale muszą być one umiejętnie dobrane do danej osoby. Przecież nikogo nie zainteresuje informacja na temat sklepu obuwniczego, który znajduje się w kompletnie innym mieście, niż sam mieszka. Dlatego tak ważna jest szeroko pojęta „inwigilacja”, trzeba przecież z czegoś żyć.

Aby udowodnić wam, jak bardzo jesteście szpiegowani przez Google zrobiłem mały eksperyment. Mianowicie postanowiłem poszukać w jednej z najpopularniejszych wyszukiwarek informacji o restauracji. W tym celu udałem się pod adres www.google.com i zacząłem wpisywać hasło „RESTAURACJA” w polu wyszukiwania, a właściwie to wystarczyło wpisać tylko pierwsze cztery litery, a resztę automatycznie zasugerował odpowiedni program, co ciekawe wraz z trafnie dobranym miejscem mojego zamieszkania.

google-szpiegowanie

Pojawia się teraz pytanie, skąd Google znało o mnie takie informacje? Oczywiście dane te zostały prawdopodobnie uzyskane dzięki mojemu dawnemu smartphone’owi działającemu pod kontrolą Androida oraz analizie historii przeglądanych stron internetowych. Należy zwrócić również uwagę na fakt, iż w momencie wpisywania tej frazy byłem wylogowany z konta Google, co idealnie widać kiedy popatrzymy się na prawy górny róg. Jeżeli myślicie, że jest to kwestia włączenie opcji „przeglądanie prywatne” czy odznaczenie odpowiedniego check-box’a w ustawieniach prywatności to mam nadzieję, że od teraz będzie wiedzieć, że Google oraz inne korporacje zbierają o was przeróżne informacje, niezależnie od tego co zaznaczycie w ustawieniach przeglądarki czy innej aplikacji. Od tego ile danych będą o was posiadać, zależy ilość zer na ich kontach, a nikt przecież nie jest organizacją charytatywną.

Jak można ukryć się przed wirtualnym okiem „wielkiego brata”? W rzeczywistości jest to niemożliwe, nie pomorze wam ani kasowanie opublikowanych już informacji, ani prawo do bycia zapomnianym. Zresztą dzisiaj jest to kompletna fikcja. Pisał o tym już bardzo dawno George'a Orwell i znakomicie przewidział dalszy bieg historii biorąc pod uwagę fakt, iż wtedy społeczeństwo nie było tak bardzo zinformatyzowane jak jest obecnie, a o Internecie w takiej formie w jakiej teraz istnieje zwykłemu przeciętnemu obywatelowi nawet się nie śniło.

Głęboko jednak wierzę, że olbrzymi społeczny bunt może raz na zawsze zrobić porządek z co najmniej kontrowersyjnymi praktykami wielkich korporacji oraz rządów, kto wie czy nawet już nie rozpoczęła się wielka rewolucja…

, , , , , , , , ,