Uważaj co udostępniasz na Facebooku…

Co dzieje się z materiałami, które udostępniamy na Facebooku? Teoretycznie są one dobrze zabezpieczone, ale jak wiemy rzeczywistość bywa inna…

Fot: Scott Beale, Flickr | CC.

Fot: Scott Beale, Flickr | CC.

Osoby, które odpowiadały kiedykolwiek za zatrudnianie nowych pracowników dla swojej firmy, na pewno dobrze wiedzą, że podstawowym źródłem informacji o danym kandydacie są portale społecznościowe. To właśnie między innymi na Facebooku można znaleźć kompromitujące zdjęcia czy inne wpisy, które skreślają szanse danej osoby na dalszą karierę zawodową. Dlatego też od momentu założenia swojego pierwszego konta powinniśmy uważnie przyglądać się temu co publikujemy, tak aby za parę lat nie okazało się, że utraciliśmy wymarzoną pracę tylko dlatego, że nasz pracodawca znalazł nieciekawe materiały na nasz temat, pochodzące z licealnych imprez. Ktoś może powiedzieć,  że przecież można takie fotki skasować i po problemie. Pytanie tylko czy rzeczywiście da się usunąć to co już raz zostało opublikowane?

Mark Zuckerberg już od czasu studiów na Harvardzie robił przekręty związane z udostępnianiem prywatnych danych internautów na łamach globalnej sieci. Klasycznym tego przykładem była aplikacja Facemash, która zresztą zniknęła z internetu równie szybko jak się tam pojawiła. Jeżeli jednak myślicie, że nauczka ta dała raz na zawsze do myślenia młodemu przedsiębiorcy to muszę was wyprowadzić z błędu. Parę miesięcy temu w sieci wybuchł wielki skandal związany z wypowiedzią właściciela Facebooka – Marka Zuckerberga, który nazwał internautów idiotami udostępniającymi wszystkie swoje dane osobowe począwszy od imienia i nazwiska poprzez adres e-mail, a skończywszy na adresie zamieszkania. Chodziło oczywiście o osoby mające konto na Facebooku. Młody miliarder obecnie posiada więcej informacji o poszczególnych internautach żyjących na całym globie niż rządy wszystkich państw razem wziętych! Jeżeli myślicie, że pracowników Facebooka obowiązują jakiekolwiek ustawy o ochronie danych osobowych to jesteście w błędzie! Mogą oni zrobić z tymi informacjami wszystko co tylko zapragną, a wy nie będziecie nawet wiedzieć, że wasza twarz jest "gwiazdą" kampanii pod tytułem „Najwięksi debile na świcie!”. To co zamieszczacie na portalach społecznościowych staje się własnością ich administratorów, zastanówcie się więc dwa razy zanim wrzucicie tam nowe zdjęcie czy opublikujecie wpis na temat jakiejś firmy. Za parę lat wasz głupi żart może zostać wykorzystany przeciwko wam!

W artykule pod tytułem „Prawo do bycia zapomnianym – w dzisiejszych czasach to kompletna fikcja…” opisywałem praktyki działania korporacji z branży IT, między innymi Google oraz Facebook’a. Na temat szpiegowania w sieci można pisać w nieskończoność. Mam jednak nadzieję, że kiedyś zakończy się era bezkarnej kradzieży prywatności! Jednak na razie interes kwitnie między innymi dzięki nastolatkom i „dorosłym licealistom”, którzy na Facebooku muszą pochwalić się zdjęciem z każdej pijackiej imprezy. Ciekawe co zrobią za parę lat, kiedy na rozmowie rekrutacyjnej przyszły pracodawca przypomni im beztroskie życie na studiach i w szkole średniej? Może przyszła więc pora aby zastanowić się nad tym, co wrzucamy do sieci? Przecież nie każdy musi wiedzieć co robimy w piątkowe wieczory z przyjaciółmi…

, , , ,