Czy na Maki są wirusy?

Oficjalnie firma Apple twierdzi, że nie. Ale czy na pewno?

Fot:  the tartanpodcast, Flickr | CC.

Fot: the tartanpodcast, Flickr | CC.

Ja osobiście na swoim Macintosh'u nie używam, żadnych antywirusów firm trzecich, polegam tylko i wyłącznie na zabezpieczeniach systemu operacyjnego Mac OS. Takie podejście ma znaczna większość posiadaczy komputerów z logo nadgryzionego jabłka. Mało kto interesuje się tematyką wirusów, trojanów czy robaków na pecetach Apple. Jednak jak się okazuje jest to poważny błąd. Po szaleństwie jakie wzbudziły antywirusy krążące w sieci, a które w rzeczywistości były wirusami, Apple wydało stosowną poprawkę dla swoich systemów, a przedstawiciele firmy twierdzili, że owe złośliwe programy były tylko i wyłącznie wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Faktycznie jeszcze cztery lata temu nie było żadnego realnego zagrożenia złośliwym oprogramowaniem, dla użytkowników Mac'ów. Ale nie wynikało to z tego, że system Apple miał zabezpieczenia na tak wysokim poziome, że hakerzy nie mogli ich złamać, ale raczej z tego iż nie był on popularny. Ataki komputerowe, nie są przeprowadzane dla zabawy. Na każdej akcji haker chce zarobić jak najwięcej pieniędzy. Wobec tego bardziej opłaca się wypuszczać trojana dla Windows'a, który ma 90% udziału w rynku niż na jakiś system Apple'a używany przez małą grupę osób. Niestety dzisiaj mamy trochę inną sytuację. Komputery z Mac OS stają się coraz bardziej popularne, a ostatnio zrobiła się moda na posiadanie Mac'a na biurku w domu.

Popularność komputerów Apple, skłoniła więc cyberprzestępców do rozpowszechniania złośliwego oprogramowania w sieci, skierowanego przeciwko użytkownikom z logo nadgryzionego jabłka. Programiści Apple dwoją się i troją wprowadzając coraz to nowe zabezpieczenia takie jak Gatekeeper. Niestety nie dają one praktycznie żadnej ochrony.

W internecie pojawił się trojan Flashback, który potrafi bez żadnego problemu włamać się do systemu Mac OS X, a jeśli zostanie on jakimś cudem zablokowany podejmie kolejną próbę wykorzystując naiwność użytkowników. Aplikacja ta w takim wypadku udaje program, certyfikowany przez Apple, dzięki czemu bardzo łatwo można się nabrać.

W najbliższym czasie wszyscy użytkownicy Mac'ów mogą się spodziewać kolejnej fali ataków. Ciekawe co tym razem zrobi Apple i w jaki sposób będzie się tłumaczyć – bo przecież Mac OS to najbezpieczniejszy system operacyjny świata.

, ,