USA wykorzystują dane między innymi od Google, Microsoftu oraz Facebooka do inwigilacji

Jeśli ktoś jeszcze wierzy w anonimowość w sieci, to nawet po skasowaniu konta Google, Facebooka oraz Hotmail i tak nie ma co liczyć na prywatność w internecie. Wszystko co robimy jest zapisywane przez różne korporacje, a następnie trafia do rządów przeróżnych państw, nie tylko USA.

Fot: Tom Lohdan, Flickr | CC.

Fot: Tom Lohdan, Flickr | CC.

Dwa dni temu dwie Amerykańskie gazety opisały kontrowersyjne praktyki Waszyngtońskiej administracji polegające na zbieraniu poufnych informacji za pośrednictwem firm takich jak Microsoft, Google, Facebook czy sieci Verizon. Po opublikowaniu tych danych w sieci zawrzało, a przedstawiciele w.w. firm zaczęli się tłumaczyć iż nie mają z tym nic wspólnego. Muszę przyznać, że w ogóle nie rozumiem tych wszystkich osób, które nagle się zbulwersowały, że ich dane są udostępniane dalej. Praktyki te są przecież jawne i zakładając konto choćby na Facebook każdy doskonale powinien zdawać sobie sprawę z konsekwencji tego działania. Moda która przyszła z zachodu na „twarzo książkę” wkrótce minie, a informacje które zostały tam opublikowane w sieci pozostaną na zawsze.

Nie będę tutaj ponownie wypowiadał się na temat portalu Marka Zuckerberga ponieważ robiłem to już kilka razy, a ostanie wydarzenia potwierdzają moje tezy. Pytanie tylko kiedy internauci zmądrzeją? Być może już niedługo, a po ostatnich trendach w sieci (między innymi wielkim sukcesie kanału Mariusza Max Kolonko) można wnioskować, że moment ten zbliża się wielkimi krokami.

Dane zbierane przez Amerykańskie służby są gromadzone pod pretekstem walki z terroryzmem. Tylko czego nie robi się aby zapewnić bezpieczeństwo obywatelom „cywilizowanego świata”? Jak powszechnie wiadomo jeśli nie wierz jak wytłumaczyć swoje przekręt uzasadnij je właśnie poprawą bezpieczeństwa zarówno tego w cyberprzestrzeni jak i całkiem realnej rzeczywistości. 

, , , , , , , ,