Największy problem freelancera

Praca na własny rachunek jako tak zwany „wolny strzelec” z angielskiego freelancer jest dla wielu osób naprawdę kuszącą propozycją. Na pierwszy rzut oka widać tutaj same plusy, takie jak: elastyczne godziny, dowolność w wyborze projektów, brak przełożonych czy też całkiem przyzwoite zarobki, które nie są ograniczone stałą kwotą wynagrodzenia, a faktyczną liczbą zleceń. Oczywiście wiąże się to również z pewnym ryzykiem ale nie muszę chyba dodawać, że w IT nietrudno trafić na oferty projektowe, których całą masę można znaleźć przeglądając odpowiednie portale internetowe. Dodatkowo specyfika branży nowych technologii pozwala nam realizować projekty dla klientów z całego świata, niezależnie od miejsca w którym aktualnie jesteśmy. Mieszkając w Polsce możemy wykonywać pracę na rzecz firm z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii czy też Australii. Brak barier lokalizacyjnych daje naprawdę spore możliwości do rozwoju własnego biznesu.

Fot: rawpixel, CC0.

Należy jednak pamiętać, że praca na własny rachunek to też cała masa wyrzeczeń. Zamiast skupiać się tylko i wyłącznie na tym co robimy najlepiej i tym co lubimy czyli np. kodowaniu, prowadząc własną firmę musimy „ogarniać” również inne elementy, takie jak relacje z klientami, bieżącą obsługę zapytań ofertowych czy też kwestie finansowe. Niekoniecznie musimy we wszystkim tym czuć się komfortowo. Ktoś zaraz pewnie napisze, że przecież sprawy związane z rozliczaniem finansów i tak warto zlecić wyspecjalizowanej firmie, bo jak wiadomo urząd skarbowy tylko czeka na nasz błąd. Z tym oczywiście muszę się zgodzić, ale cały czas i tak nie rozwiązuje to jednego z największych problemów jakim są… faktury, a w zasadzie wiecznie przedłużająca się płatność. Niestety księgowa w tej kwestii niewiele zdziała, poza tym, że sprawnie zakomunikuje nam jak wielki mamy problem. Zwłaszcza kiedy wybije termin płatności podatku, którego przecież przekroczyć nie można.

Choroba polskiego biznesu

Polscy przedsiębiorcy są prawdopodobnie liderami w światowym rankingu testowania cierpliwości swoich kontrahentów. Już niemal sportem narodowym stało się opóźnianie płatności za wystawione rachunki. Czasami dochodzi nawet do patologicznych sytuacji, w których to pewne firmy zamiast opłacić stosowne faktury wolą przeciągać płatność przez kilka miesięcy, w między czasie obracając dość pokaźnymi kwotami na rynku finansowym, zarabiając na przykład na odsetkach z lokat. To nie są żarty, ale prawdziwy świat, jak nie wierzycie wystarczy trochę pogooglować lub też popytać znajomych przedsiębiorców. Co prawda mi osobiście nie zdarzyły się takie problemy, ale nie uniknąłem sytuacji, w której klient opóźniał się z płatnością, bo nie dostał przelewu z centrali, a centrala jakiś tam dokumentów i tak dalej… Oczywiście wszystkie należności zawsze, prędzej czy później, trafiały na moje konto, ale czasami było to naprawdę frustrujące.

A zatory płatnicze to nie przelewki i potrafią poważnie namieszać w firmie. Jeśli przyjmiemy dla uproszczenia, iż klient nie opłacił nam faktury na kwotę 10 000 zł netto to my i tak musimy od niej uiścić stosowny podatek dochodowy oraz VAT. Czyli de facto obsługujemy wirtualny przychód, którego w praktyce nie mamy. Wiąże się to z udzieleniem kredytu na ok. 4 500 zł, za który nikt nam przecież nie zapłaci.

Jak radzić sobie z takim problemem?

Tutaj mamy dwie możliwości – jedną z nich jest po prostu wkalkulowanie w koszty operacyjne ryzyka związanego z brakiem terminowych płatności od kontrahentów, i co za tym idzie, zabezpieczenie odpowiednich środków finansowych na rachunku płatniczym firmy. Albo drugie, bardziej interesujące rozwiązanie – mikrofaktoring. Myślę, że wielu z Was tak jak i ja skłoni się właśnie w kierunku tej drugiej opcji. Przemawiają za nią przede wszystkim względy ekonomiczne, a także te interpersonalne, bowiem nie musimy już wysyłać do klientów ciągłych wiadomości przypominających o zaległych przelewach.

„Zamieniamy faktury na gotówkę”

Firm zajmujących się mikrofaktoringiem jest na rynku naprawdę sporo. Jedną z nich jest invipay.com, która właśnie świadczy tego typu usługi, a mówiąc prościej – wymieni Twoją fakturę sprzedaży na gotówkę. InviPay to de facto  e-narzędzie, które pomaga korzystać z Twoich własnych pieniędzy, tylko wcześniej i co ważne, nie obciąża np. Twojej zdolności kredytowej w banku. Przelew realizowany jest w zasadzie natychmiast i kosztuje kilka procent wartości wypłaty. W InviPay jest to 0,1% za dzień, liczone od daty zlecenia faktury do wypłaty, przy czym kwota ta nie może być niższa niż 1,5% wartości transakcji. Opłata jest więc stosunkowo niewielka, biorąc pod uwagę fakt, iż dość często zdarzają się przypadki kiedy to przelewy dokonywane są na przykład miesiąc po terminie płatności. Tym bardziej, że w większości przypadków sam termin płatności nie przypada na dzień zakończenia realizacji danego zlecenia.

Część z Was może mieć pewnie obawy przed tego typu współpracą, ale zapewniam, że nie ma się czym stresować. Jeśli chodzi o InviPay to wystarczy jeden telefon, a konsultant szybko i przyjemnie przeprowadzi Was przez proces rejestracji oraz wytłumaczy dokładnie, w jaki sposób funkcjonuje usługa.

Stronga główna – InviPay.com

Firma współpracuje również z szeregiem podmiotów finansowych od lat dostępnych na polskim rynku, w tym między innymi z bankami takimi jak Alior Bank, ING Bank Śląski, Bank Pocztowy. Co ciekawe, w lutym 2018 roku czyli parę miesięcy temu, InviPay przekroczył 200 milionów złotych obrotu i ogłosił planowaną ekspansję na rynki zagraniczne. Tak więc jak widać z małego startup’u założonego w 2015 roku zrodziło się już poważne przedsiębiorstwo. Nie ma się zresztą czemu dziwić bowiem według statystyk w Polsce mamy ok. 1,5 miliona przedsiębiorstw, które dotknęły kłopoty związane z zatorami płatniczymi. Problem jest więc poważny.

Korzyści z mikrofaktoringu poza oczywistym czyli czasem, są naprawdę spore. Środki, które otrzymamy możemy przykładowo od razu zainwestować w nowy projekt lub też wykorzystać w jakiś inny sposób. Dodatkowo nie narażamy w żaden sposób naszych relacji z klientem, a co za tym idzie, zyskujemy również bezpieczeństwo gdyż to nie naszą rolą jest późniejsza ewentualna windykacja należnych nam przelewów.

Wszyscy mieli się tym zająć, ale nikt nic nie zrobił…

Kwestia nieterminowych płatności miała już zostać rozwiązana przez kilka ekip rządzących ale jak wiemy, do dzisiaj nic w tej sprawie nie zostało zrobione. Zarówno za rządów lewicy jak i prawicy były szumne zapowiedzi, plany, chęci ale jak to zwykle bywa zabrakło decyzji. Nie ma się zresztą czemu  dziwić, że wielu przedsiębiorców straciło już nadzieję na systemowe rozwiązanie tego problemu. Co więcej, paradoksalnie ostatnie zmiany w prawie mające uszczelnić system podatkowy w Polsce poprzez wprowadzenie podzielonej płatności (ang. split-payments), jeszcze bardziej pogorszyły sytuację w sektorze MSP, który to przecież szczególnie narażony jest na perturbacje finansowe związane z zatorami płatniczymi. W obecnej sytuacji dla wielu przedsiębiorców usługa mikrofaktoringu może więc być naprawdę zbawienna.

Szczerze powiedziawszy to jest naprawdę nad czym się zastanowić zwłaszcza w pracy freelancera, kiedy to samodzielnie zajmujemy się wszystkim, począwszy od kontaktu z klientem poprzez realizację zlecenia, obsługę finansową oraz windykację płatności. Zlecenie tej ostatniej czynności firmie zewnętrznej poprzez skorzystanie z usługi faktoringu może być naprawdę pomocne i dające wiele wymiernych korzyści, również tych, które wprost ciężko przeliczyć na pieniądze. Nie mniej jednak, każdy decyzję powinien podjąć indywidualnie, przeliczając wszystkie potencjalne korzyści jak i straty z niej wynikające. Warto jednak wiedzieć, że usługi takie jak faktoring istnieją, a co najważniejsze są w pełni bezpieczne i legalne. Być może część z Was boryka lub borykała się z nieterminowymi płatnościami od klientów i na własną rękę starała się z tym walczyć. Teraz wiecie, że macie wybór.

Przeczytaj również

, , , , , , , , , , ,