Informacje o nowych artykułach oraz akcjach edukacyjnych prosto na Twojej skrzynce e-mail!

Kto powiedział, że Google jest najlepsze w tym co robi?

Czego to internetowy gigant z Doliny Krzemowej nie wymyślił? Chyba nie ma na świecie innowacyjnego produktu nad którym prace nie rozpoczęły się w „tajnych” laboratoriach Google. Wszędzie inżynierowie tej wielkiej Amerykańskiej korporacji wsadzili swój wścibski nos. Pytanie tylko czy są oni najlepsi w swojej robocie? Studenci pewnego uniwersytetu udowodnili, że nie…

Z nowinek technicznych najbardziej interesujące są informacje na temat samo-jeżdżący samochodów (ang. Self Driving Car), które prawdopodobnie w ciągu kilku najbliższych lat wejdą do masowej produkcji i staną się dostępne dla przeciętnego Kowalskiego. Nad tego rodzaju pojazdami pracuje wiele firm zarówno z branży motoryzacyjnej oraz stricte technologicznej. Wielkie korporacje głowią się i troją nad tym, aby systemy te działały jak najlepiej i mogły w przyszłości zastąpić człowieka. Oczywiście, żadna z tych firm nie pracuje charytatywnie ale liczy w przyszłości na olbrzymie zyski płynące ze sprzedaży tej technologii. Obowiązuje tutaj zasada, kto pierwszy ten lepszy więc poza opracowaniem odpowiedniego oprogramowania i całego systemu odpowiedzialnego za bezpieczeństwo pasażerów ważne jest to kiedy skończy się nad tym pracę. Przed inżynierami Google jest jeszcze bardzo długa droga do wprowadzenia na rynek samo-jeżdżących samochodów ale niespodziewanie na prowadzeniu w tym wielkim wyścigu znaleźli się studenci Oksfordzkiego uniwersytetu, którzy są o krok od stworzenia rewolucyjnej technologii.

Żacy zmodernizowali samochód Nissan Leaf instalując w nim całą masę czujników dzięki którym zwykły komputer jest w stanie zastąpić człowieka na stanowisku kierowcy. Testy jakie przeprowadzono z udziałem tego pojazdu dały pozytywny wynik, ba okazało się nawet, że samochód ten może jeździć przy słonecznej oraz deszczowej pogodzie. Nie straszny jest mu również śnieg, co do tej pory dla samochodu Google było nie lada problemem. Cały system spełnia również swoje zadanie podczas dużego natężenia ruchu  oraz w momencie pojawienia się na ulicy pieszych.

Studenci Oxfordu do zbudowania tego samochodu wykorzystali zupełnie inną technologię niż tą z której korzystają inżynierowie Google. Wszystko zostało oparte o czujniki laserowe oraz mapy 3D, dzięki czemu odległość od danej przeszkody można określić z precyzją kilku centymetrów, a nie metrów jak w samochodzie internetowego giganta z Doliny Krzemowej. System ten oczywiście w momencie problemów z działaniem natychmiast informuje kierowcę, który musi przejąć kontrolę nad pojazdem. Ciekawe jak często podczas praktycznego wykorzystywania tej techniki będziemy otrzymywać tego typu komunikaty?

robotcar-oxford-bbc

Na razie koszty zamontowania całej bazy czujników zostały wycenione na 25 000 zł, ale w przyszłości mają ulec zmniejszeniu do kwoty bardziej dostępnej dla zwykłego Kowalskiego. Być może będzie to niecałe 500 zł. Mam nadzieję, że projekt ten doczeka się swojego rychłego debiutu na rynku, a pracujący nad jego rozwojem żacy nie zakończą swojej kariery wraz z dniem w którym otrzymają zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną do Google.

Źródło/Fot: BBC.

Spodobało się?

Jeśli tak, to zarejestruj się do newslettera aby otrzymywać informacje nowych artykułach oraz akcjach edukacyjnych. Gwarantuję 100% satysfakcji i żadnego spamowania!

, ,

Dodaj komentarz

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Pin It on Pinterest